O mnie

Urodziłam się pewnej mroźnej zimy ponad 30 lat temu.

Od dzieciństwa mieszkam w mieście. Nigdy nie spędzałam wakacji u babci, cioci, wujka ani innych krewnych na wsi. Historie o spaniu na sianie w stodole czy jeździe traktorem znam tylko z opowieści znajomych. I nigdy mnie na wieś specjalnie nie ciągnęło.

Kilkanaście lat temu moi rodzice kupili sobie działkę rekreacyjną na wsi, postawili drewniany domek, i od tego czasu jeździmy tam w weekendy. Może nie we wszystkie, ale zdecydowanie widok trawy i drzew przestał mi być obcy 🙂

Z drugiej strony, moja dotychczasowa aktywność na działce sprowadzała się raczej do konsumpcji ewentualnych plonów ziemi. Z ich produkcją miałam niewiele wspólnego. Cały mój wkład w uprawę warzyw ograniczał się do zakupu pomidorów, które od kilku lat daję Mamie na prezent z okazji Dnia Matki. Data tego święta doskonale zbiega się z końcem przymrozków i terminem wysadzania pomidorów 🙂 Widuję również grządki warzywne na działce rodziców oraz ich sąsiadów, ale to trochę za mało, żeby zasłużyć na miano ogrodniczki 🙂

Przełom:

W 2015 roku kupiłam działkę sąsiadującą przez płot z działką moich rodziców. Skoro już zostałam posiadaczką ziemi, postanowiłam, że będę na tej ziemi coś uprawiać. Na początek są to dwie grządki. 120x210cm oraz 100x100cm. Niedużo, ale jeśli uprawy okażą się udane i eksperyment się powiedzie, nie wykluczam dalszej ekspansji.

Zapraszam do śledzenia moich postępów, zachęcam do zakładania własnych upraw, a bardziej doświadczonych ogrodników proszę o umieszczanie rad i sugestii w komentarzach. Myślę, że czeka nas ciekawa przygoda i już nie mogę się jej doczekać 🙂

Link do pierwszego posta, w którym opisuję działkę bardziej szczegółowo znajdziecie tutaj -> Burakiewka. Startujemy!