Dzień Rzemiosła w skansenie – warsztaty wikliniarskie

warsztaty wikliniarskie dzień rzemiosła

Dzień dobry!

14 czerwca był chyba pierwszym tak ciepłym dniem w tym roku. Trochę szkoda było zrezygnować z wypadu na działkę, ale koniecznie chciałam się wybrać do skansenu w Chorzowie. Skansen organizował tego dnia wydarzenie pt.: „Dzień rzemiosła”. Przy tej okazji prezentowane były dawne zawody i umiejętności, które dziś (szczególnie w aglomeracji miejskiej) są już zapomniane. Mowa tu na przykład o wyplataniu sieci rybackich, garncarstwie, przędzeniu wełny czy wytwarzaniu beczek. Mnie szczególnie interesowało wyplatanie koszyków z wikliny i na takie warsztaty się wybrałam. Zdradzę Wam teraz kilka tajników dotyczących wyplatania koszyków, pokażę moje „dzieło”, a na koniec zapraszam na majowy spacer po skansenie (ze szczególnym uwzględnieniem wiejskich ogródeczków) 🙂

Wikliniarstwo to coś trochę pomiędzy działalnością rzemieślniczą a artystyczną. Żeby jednak móc realizować się artystycznie trzeba najpierw opanować podstawy rzemiosła. Panie z kółka wikliniarskiego cierpliwie tłumaczyły nowym studentom podstawy technik yyy wikliniarskich? Plecionkarskich? Nie wiem. W każdym razie objaśniały te przeplatanki. Kursanci jakoś samoistnie podzielili się na dwie grupy. Ci mniej cierpliwi zajęli się wyplataniem wianków. Ja przystąpiłam do drugiej grupy, gdzie każdy podjął wyzwanie zrobienia własnego koszyka.  Koszyki okazały się znacznie trudniejsze i bardziej czasochłonne. Mój koślawiec bez ucha wyplatałam 2,5 godziny.

 

Etap 1 – spałki

Początek był zachęcająco łatwy. Do produkcji małego koszyka wybieramy cztery patyczki. W dwóch robimy nacięcie i wciskamy pozostałe dwa, aby powstał krzyżak. O tak:

wyplatanie koszyka wiklinowego etap 1

 

Etap 2 – słoneczko

W kolejnym etapie przygotowujemy denko koszyczka. Moim niedoświadczonym zdaniem, jest to najtrudniejszy etap. Szczególnie przejście z kończącego się patyczka do nowego wymagało proszenia o pomoc. Nowe patyczki wcale nie chciały się wplatać w koszyk. Panie musiały interweniować:

koszyk wiklinowy etap 2

Na tym etapie szczególnie opłacało się pilnować, żeby patyczki się nie połamały. Dzięki temu można było ograniczyć dokładanie patyczków do niezbędnego minimum. Na koniec etapu drugiego mieliśmy takie oto słoneczko:

koszyk wiklinowy etap 2 słoneczko

koszyk wiklinowy słoneczko

 

Etap 3 – ścianki

W tym etapie promienie słoneczka zaginamy pod kątem 90 stopni, aby powstał taki jakby stelaż. Następnie wokół tego rusztowania oplatamy kolejne patyczki. Tak powstają ścianki (a raczej walec) koszyczka.

koszyk wilklinowy scianki

koszyk wilkinowy gima

Kiedy koszyk osiągnie zaplanowaną wysokość, pozostaje już tylko zakończenie górnej krawędzi. Pozostałe części wystających badyli wplatamy zgrabnie w górną warstwę koszyczka i tadam! gotowe! Oczywiście pamiętajmy, że jest to wersja uproszczona wersji najłatwiejsze. Nawet ucha ten koszyk nie ma:

koszyk wiklinowy efekt finalny

Ale jest swój i własnoręczny, więc choć koślawy, to uroczy 🙂

To tyle z relacji wikliniarskiej. Polecam serdecznie spróbować. Fajna zabawa, choć trzeba zarezerwować sporo czasu. Teraz zapraszam jeszcze na krótki spacer po skansenie. Chodźmy!

 

Dzień rzemiosła skansen (2)

Dzień rzemiosła skansen (4)

Dzień rzemiosła skansen (3)

Dzień rzemiosła skansen (7)

Dzień rzemiosła skansen (5)

Dzień rzemiosła skansen (6)

Dzień rzemiosła skansen (8)

Dzień rzemiosła skansen (9)

Dzień rzemiosła skansen (10)

dzien rzemiosła owca

Dzień rzemiosła skansen (1)