Aktualizacja upraw 1 maja

fiołki majowe

Dzień dobry!

Myślę sobie jak tu zacząć ten post i przypomniało mi się jak w zeszłym roku pisząc jeden z pierwszych postów narzekałam, że wiosna przyszła późno. Jeden z przykładów na to, że nie należy narzekać. W tym roku wygląda na to, że wiosny nie będzie wcale. W majówkę chodziłam po działce w wełnianej czapce, tak wiało. A trzy dni przed majówką napadało nam 10cm śniegu. Rozumiem takie rzeczy w górach, ale u mnie na wsi? Nie mniej jednak nie zamierzam narzekać, żeby nie prowokować sytuacji. Gdyby w przyszłym roku śnieg padał do czerwca, nie byłabym zadowolona.Wygląda więc na to, że intensywne wiosenne prace, które zwykle mają miejsce w ogrodach i na działkach ominęły mnie nie tylko ze względu na złamana rękę, ale i na pogodę. Na takie zimno nawet zdrowa bym się nie pofatygowała. Po przyjeździe w ostatni weekend szybki rzut oka na ogródek pozwolił mi przekonać się, że przez ostatnie kilka tygodni niewiele się działo. Rośliny raczej nie kwapią się rosnąć. Z nasion wysianych kilka tygodni temu wyszły tylko rzodkiewki – one są niezmordowane, i kolejne mrozy i śniegi bez problemu przeżyła roszponka. Poza tym, na grządkach cisza.

Na ten weekend zaplanowałam kolejne wysiewy, mam nadzieję, że siewki będą miały wystarczająco ciepło, aby powschodzić. I coraz poważniej zastanawiam się na tunelikiem foliowym na przyszły rok. Zakupiłam także nowe sadzonki poziomek, które powiększyły poziomkowe poletko.

Prace wykonane w ten weekend na burakiewce:

  • Wykosiłam wokół grządek. Trawa nie była wcale jakoś oszałamiająco wysoka, ale dzięki temu kosiło się łatwo i przyjemnie. A zawsze to dwa koszyki z trawą zasiliły kompostownik. Reszta działki czeka z koszeniem na lepsze czasy. Muszę trochę podleczyć rękę. Tam teren jest nierówny, więc już nie pójdzie mi tak łatwo.
  • Wysiałam kolejną partię rzodkiewek. Tak jak już pisałam w zeszłym roku – dzięki rzodkiewkom nawet w zimniejsze dni coś się na grządkach dzieje.
  • Wysiałam szpinak – zeszłoroczne plony wiosenne były beznadziejne. Szpinak bardzo szybko zaczął wytwarzać kwiatostany i o świeżych listkach do sałatek można było zapomnieć. Zobaczymy jak będzie w tym roku. Jest zimniej, więc może jest większa szansa, że uderzenie wzrostowe pójdzie tym razem w liście. Jesienią tak było – czyli da się 🙂
  • Wysadziłam sadzonki sałaty. Wysiewałam nasiona w domu, ale roślinki są jeszcze malutkie, więc kupiłam kilka sadzonek na targu, żeby już coś rosło. Ciekawe co na to ślimaki. Pewnie już się szykują na ucztę. Zostało mi jeszcze  z zeszłego roku trochę preparatu do zwalczania ślimaków, więc jeśli zaatakują, to nie poddam się łatwo.
  • Dosadziłam dwie sadzonki poziomek do poziomkowego poletka
  • Założyłam nową grządkę na pomidory i cukinie. W miejscu gdzie w zeszłym roku była uprawa w słomie jest więcej słońca niż na obecnych grządkach, więc mam nadzieję, że wpłynie to korzystnie zarówno na pomidory jak i cukinie. Przywiozłam nową ziemię oraz kartony i na zgliszczach słomianej uprawy powstała rasowa grządka permakulturowa. Póki co, wygrzewają się na niej jaszczurki, ale mam nadzieję, że już niedługo zaczną się wygrzewać warzywka.
  • Zasadziłam kilka podkiełkowanych pomidorów. Po zeszłorocznie uprawie zmasakrowanej przy okazji demolowania rezydencji zostało fajne miejsce, więc w tym roku próbuję z ziemniakami jeszcze raz.
  • Nazbierałam dwa wiaderka popiołu z ogniska, więc będzie robił za wieloskładnikowy nawóz.
  • Wysiałam kilka nasion bobu na małej grządce, ale to będzie bardzo symboliczna uprawa. Posiałam je głównie po to, żeby poprawiły zasobność w azot miejsca, gdzie rok temu rosła cukinia

To chyba tyle. Teraz czekam na wyższą temperaturę, więcej słońca i ruszam z roślinami ciepłolubnymi.

Poniżej zdjęcia i krótki filmik przedstawiający obecną sytuację na działce. Zapraszam do oglądania i do kolejnego posta 🙂


grządki majowe

cebula majowa

oregano majowe roszponka majowa rzodkiewka majowa

sadzonki sałaty

zakładanie grządki permakulturowej